niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 1 - Nowi Lokatorzy

Zendaya
Mam 17 lat. Moim marzeniem od zawsze było zabłysnąć na scenie z mikrofonem w reku przed wielką publicznością. Postanowiłam przeprowadzić się do najlepszego hotelu w Los Angeles. Wiele gwiazd właśnie tam zaczyna, a słyszałam, że jest tam także sporo dobrych menadżerów. Miałam  nadzieję, że któryś zechce być moim.
W podróży towarzyszyła mi najlepsza przyjaciółka.
***
-Sądzisz, że to dobry pomysł? Nie jestem przekonana...-powiedziała moja przyjaciółka, Demi.
-Teraz mi to mówisz? Nie mogłaś na przykład....no nie wiem. Zanim wsiadłyśmy do samolotu?-zapytałam po czym obie zaśmiałyśmy się.
Byłam przekonana co do wyjazdu, ale Dem niezbyt. Chciała bym spełniła marzenia i sama też bardzo chciała by jej w końcu spełniły się, ale była sceptycznie nastawiona.
Byłyśmy po ponad godzinnej podróży samolotem. Stałyśmy z bagażami pod hotelem o nazwie Palm Woods. W końcu weszłyśmy do środka.
-Dzień dobry.-przywitałam się z menadżerem hotelu.
-Witam.-odpowiedział.-W czym mogę wam pomóc?
-Wynajęłyśmy tutaj pokój na dłuższy okres, i chciałybyśmy się wprowadzić.-powiedziała moja przyjaciółka.
-Nazwiska?-spytał.Nie wyglądał na specjalnie towarzyskiego.
-Lovato i Coleman. Pokój był zapisany na nazwisko Coleman.
-Coleman...-mruknął i zaczął sprawdzać coś w komputerze.-Tak, jest. Pokój 12B.
-Zgadza się, więc czy możemy prosić kartę?-zapytałam.
-Tak, tylko musicie chwilkę poczekać. Dziś z tego pokoju wyprowadza się poprzedni lokator, i jeszcze nie opuścił hotelu. Wiem, że nie potrwa to długo ponieważ powiedział, że musi jeszcze tylko coś znaleźć i od razu odda kartę. Przepraszam, że musicie czekać. Usiądźcie sobie, a ja pójdę sprawdzić jak idą poszukiwania.
-No dobrze...-odpowiedziałyśmy jednocześnie.
Wiedziałyśmy, że poprzedni lokator tego pokoju wyprowadza się tego dnia co my przyjeżdżamy, ale sądziłam, że zdąży to zrobić przed naszym przyjazdem. No trudno.
-Dobra, chodź.-powiedziała Demi i wskazała na fotele stojące na ziemi przy lobby.

Pociągnęłyśmy za sobą walizki i zajęłyśmy miejsca.

James

-Ty wogóle pomyślałeś co Gustavo by nam zrobił, gdyby się o tym dowiedział?-zapytałem Carlos'a.
-No właśnie. Może i żaby w studio to fajny żart, ale kiedy wyszło by, kto to zrobił mielibyśmy przechlapane.-powiedział Logan.
-Dokładnie. Pomyśl o czymś innym. Prima Aprilis to chyba jedyny dzień na robienie mu żartów i wysłuchiwanie mniejszego narzekania.-dopowiedział Kendall.
-Chyba macie racje. No to żaby odpadają.-powiedział Carlos.

Za parę dni miał być Prima Aprilis. Wszyscy myśleliśmy jaki moglibyśmy wyciąć żart Gustavo. Ale nie było to takie łatwe...
-Słuchajcie, mam dość zalegania przed telewizorem...może pójdziemy na basen?-zaproponował Logan.
-Czemu nie...idziemy.-usłyszeliśmy od Kendall'a i w tym momencie wyłączyliśmy telewizor i wyszliśmy z pokoju.

Gdy zeszliśmy na lobby, moją uwagę przykuła piękna szatynka. Siedziała chyba z przyjaciółką przy stole. Obok miały bagaże co oznaczało, że pewnie się wprowadzają. Miałem wtedy nadzieje, że zostaną jak najdłużej.

Zendaya

-Dziękuję za pobyt i miłego dnia, życzę.-usłyszałyśmy po chwili. To pan Biters, który żegnał byłego lokatora.-Dziewczyny, zapraszam.-Zwrócił się do nas i pokazał byśmy podeszły do biurka.-Przepraszam, że tyle to trwało, ale zaraz będziecie mogły się rozpakować.
-Nic nie szkodzi.-odpowiedziałam z uśmiechem. 
Mężczyzna schylił się pod biurko i wyciągnął arkusz papieru.
-Tutaj jest umowa wynajmu. Wszystko o czym rozmawialiśmy przez telefon się w niej znajduję.
-Naprawdę? Jednak chyba wolałabym ją przeczytać.-powiedziała Demi.

-Proszę bardzo. Ale zapewniam, że nie ma tam żadnych haczyków ani nic podobnego.-zapewnił nas z uśmiechem.
-Dobrze, ale jednak ją przeczytam.-odpowiedziała z uśmiechem.
-Oczywiście. Kiedy się z nią zapoznacie, proszę byście mnie zawołały. Muszę iść coś sprawdzić w kantorku, ale jeśli zawołacie, to pojawię się w mgnieniu oka.-powiedział i zniknął za drzwiami.
-Naprawdę będziesz to czytać?-zapytałam.
-A chcesz żeby się okazało, że na przykład będziemy miały umowę na dwa lata bez możliwości przerwania jej?Chyba nie.-odpowiedziała mi i zaczęła.
Demi jest kochana, ale według mnie trochę przesadza. Wiem, że mógł coś tam ukryć z nadzieją, że umowy nie sprawdzimy, ale jak dla mnie wcale nie musiał. 
-Hej, jesteście tu nowe?-powiedział chłopak, który własnie podszedł do nas z kolegami. W oczach miał coś co od razu mnie zaintrygowało. 
-T Tak, jesteśmy nowe. Mamy podpisać umowę i tu zamieszkamy.-wydukałam z siebie.Moja przyjaciółka nie zwracała nawet na nich uwagi, tylko czytała i czytała i czytała.
-No to miło poznać.-powiedział blondyn.-Ja jestem Kendall, to James, Carlos i Logan.
-Miło mi....nie wierzę...-zdałam sobie wtedy sprawę z kim właśnie rozmawiam.-Wy jesteście Big Time Rush...
-Tak, to my,ale nie chcemy żebyście traktowały nas jakoś specjalnie.-usłyszałam od Logan'a.
-Jak tylko sobie życzycie. Więc wracając. Miło mi poznać. Ja jestem Zendaya, ale możecie mówić mi Zen. A to moja przyjaciółka Demi.-przedstawiłam nas z uśmiechem.
-Do której możecie mówić Dem.-dodała dziewczyna. Na chwilę oderwała się od przeczesywania dokumentów i z uśmiechem się przywitała.-Hej...Big Time Rush, prawda?-zapytała.

-E e e e...-chłopcy przez chwilę nie wiedzieli co powiedzieć.
-Ale...twoja przyjaciółka, przecież przed chwilą powiedziała kim jesteśmy.-wydusił z siebie Carlos.
-Ale ona już taka jest.-zaczęłam.-Kiedy czyta, żadna siła nie jest w stanie jej przeszkodzić.
-Dokładnie.-przytaknęła z uśmiechem.
-A tak w ogóle...znalazłaś tam coś?-spytałam.
-Nie. Jak widać, mówił prawdę.-usłyszałam.
-O co chodzi? Jeśli można wiedzieć.-zapytał nas Kendall.
-Pan Biters dał nam umowę do podpisania, ale Demi nie chciała jej podpisać bez przeczytania bo nie wierzyła zbytnio w jego zapewnienia.-odpowiedziałam.
-Nie macie się czego bać. W kwestii umów Biters jest w porządku.-powiedział Logan.
-Skoro tak mówicie...podpisujemy.-zwróciłam się do przyjaciółki.
W mgnieniu oka umowa została podpisana, a pan Biters własnie do nas wracał.
-No widzę, że się już poznaliście...-powiedział jakby lekko zawiedziony.
-Jak widać.-dodał James.
-No to jak?-zwrócił się do nas.-Podpisujemy?
-Już podpisane.-odparłam.-Możemy dostać kartę do pokoju?
-Podpis się zgadza...tak, proszę bardzo i życzę palmowego dnia.-odpowiedział i podał nam kartę do pokoju, po czym zaczął czegoś szukać w komputerze.

-Dzięki.-odpowiedziałyśmy jednocześnie z Dem.

Logan

Nowe lokatorki były piękne. Zwłaszcza Zendaya. Podobało mi się to, że nawet mimo iż wie kim jesteśmy, nie skacze z radości czy nie piszczy jak inne dziewczyny, tylko traktuje nas normalnie. 
-No to skoro jesteście tu pierwszy raz to może przydałby się wam przewodnik?-James mnie wyprzedził. Sam chciałem zadać to pytanie.
-J jasne, czemu nie.-odpowiedziała Demi.
-Będzie nam bardzo miło.-dodała Zen.
-To może pójdziecie zanieść bagaże i was oprowadzimy?-znów zadał im pytanie.
-Wiesz...byłoby fajnie, ale jeśli pozwolisz. Dzisiaj chciałybyśmy się rozpakować, a oprowadzić możecie nas jutro. Tak na spokojnie.-usłyszeliśmy od Dem.
-Okey, mu pasuję. A wam chłopaki?-tym razem to nas zapytał.
-Jasne.-odpowiedzieliśmy razem.
-No to widzimy się jutro.Do zobaczenia.-powiedział James.
-Tak. Do zobaczenia.-odpowiedziała Zendaya.
Pożegnaliśmy się wszyscy. Dziewczyny poszły w kierunku wind a my na basen.
Miałem tylko nadzieję, że tym razem to mnie się uda, a nie James'owi. Zenday'a wyraźnie mu się spodobała...


5 komentarzy:

  1. ZAchęcilaś mnie na samym wstepie. Nie moge sie doczekąc następnego ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się zapoznali ;) Świetnie! Widzę, że będzie mała walka pomiędzy Loganem, a Jamesem ;)
    Czekam na nn ;)
    Pozdrawiam Stelss :**************

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne <3 Zakochałam się. Czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super!Będziecie pisały jeszcze?

    OdpowiedzUsuń